"Upławy" u kotki - NADAL MIMO LECZENIA
sratatatajka portal
ostatnio spotkałam się z terminem "zapalenie pochwy", może to jest przyczyną "upławów" u małej
Kciukam za zdrówko słoneczka

dnia Czw 18:06, 07 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Iza, czekamy na wyniki posiewu z pochwy i cytologii. Wydaje mi się, że cytologia wykaże stan zapalny...

Nie mogę tylko złapać moczu do badania


Kochane jesteście kobitki, dziękuję za wsparcie



Hurrra, mocz złapany


Mamy wyniki. W posiewie z pochwy wyszedł obfity wzrost E.coli B-hemolityczej. Dostaliśmy antybiotyk na 7 dni (Enrobiflox) i nadal przemywać srom Tantum Rosa. Mam nadzieję, że poradzimy sobie ze świństwem.
W badaniach moczu (łącznie z posiewem jest. ok).
To bardzo się cieszę, że z nereczkami wszystko ok!



Dobrze, że wiadomo dokładnie jaki bakcyl jest przyczyną problemów - mam nadzieję, że po serii antybiotyku będzie już wszystko w porządku!







Ucałuj małą Biedulkę!



Ja też się cieszę


Dzięki Viv




Kciuki za zdrówko Rosi

Dobrze, że już wiadomo co to. Teraz szybkiego powrotu do zdrowia!
W walce z e.coli pomocna jest furagina, u mojego syna bakteria pojawiła się w 3 miesiącu życia -oprócz czasowych antybiotyków od tego czasu codziennie przyjmował furaginę ( do ukończenia drugiego roku życia) . Rozmawiałam o tym z moją wetką przy okazji problemów Milanka i podobno kotom też się ją podaje -zapytaj o to weta bo e.coli wredota i trzeba pilnować aby nie mnożyła się nadmiernie i nie trafiła do nerek , z pochwy niedaleka droga do ujścia cewki moczowej. Znam tą walkę i dlatego z całych sił trzymam kciuki za bidulkę





Dobrze, że wiadomo z czym walczycie.
Kciuki za szybkie wyzdrowienie laleczki



Szybkiego powrotu do zdrowia

Bardzo Wam dziękuję za dobre słowo


Butterfly, dzięki za podpowiedź.



Nie ma za co



U nas to długa historia z córką, Już od kilku lat nawrotów bakterii nie ma, wizyty u nefrologa jak najbardziej i co rok-dwa szczegółowe badania i nerwówka, czy nie będzie operowana


Jolu dopiero doczytalam Kciuki za Rosi - Jeśli wiedzą co to za bakteria to pewnie też wiedzą na jaki antybiotyk najlepiej zareaguje . Furagina to lek stosowany w stanach zapalnych dróg moczowych u Rosi drogi moczowe są zdrowe na szczęście!
Dziękuję, Graża

Oczywiście antybiogram został wykonany, dostała lek, na który bakteria jest najbardziej wrażliwa, więc mam nadzieję, że pomoże. Z doświadczenie z córka jednak wiem, że różnie bywa


Mam tez nadzieję, że skoro leczenie zostało włączone, to bakterie już nie powinny przedostać się do układu moczowego. Zobaczymy jak zareaguje na leczenie.
Mocno trzymam kciuki za zdrowie koteczki! Oby jak najszybciej wszystko się wyleczyło


za zdrówko Rosi!
Dzięki, dziewczynki


Dopadło nas - dwunogów, jakieś wirusidło


oj współczuje i sle dobre fluidy

zdrówka życzę



Wszystkiego cieplutkiego i trzymajcie się.

Zdrówka, zdrówka, zdrówka.



No już wystarczy tego choróbska! Zdrowiejcie wszyscy jak najszybciej!

Kochane jesteście





Najbardziej żali mi Weroniki. Wprawdzie póki co choróbsko ją oszczędziło, ale miała wczoraj urodziny i zaproszeni dziadkowie nie przyjechali przez nasze wirusy. Tort był (zrobiłam go w piątek resztkami sił), ale na urodzinowe zabawy średnio mieliśmy siły. Na czwartek mamy zaplanowane urodzinki dla koleżanek i kolegów, mam nadzieję, że do tej pory wydobrzejemy

Kciuki za zdrowie wszystkich do czwartku

Duzzzzzzzzzzzzzzzzzo zdrowka zycze i ja...
Dzięki, dziewczynki

I tak oto wątek o upławach Rosi zmienił się w watek o mojej grypie




Wszystko doczytałam i trzymam kciuki za Rosi i głaski za uszkiem proszę od nas przekazać

A Wam życzę zdrówka, a wirusy precz bo sama się z nimi męczyłam ...a kysz wirusy

Dziękuję Lindusiu

Martwię się, bo wczoraj minął pełny piąty dzień antybiotyku Rosi, a akurat wczoraj pojawiło się znów trochę tego zielonego paskudztwa


Wstrętne bakterie


Pixelek mi walnął się na ręce i ciężko mi pisać


Trzymam kciuki i chłopaki pozdrawiają łapką siostrzyczkę





Pixelek mi walnął się na ręce i ciężko mi pisać


Trzymam kciuki i chłopaki pozdrawiają łapką siostrzyczkę



Strasznie mi przykro


Gosiu, wet mówi, że skoro dostaje antybiotyk działający ogólnie, nie ma po co włączać Furaginu. Prawdopodobnie przedłuży jej jeszcze antybiotyk (wstępnie dostała na 7 dni). No i robię już teraz irygacje Tantum Rosa, a nie tylko przemywanie zewnętrzne

dnia Śro 11:01, 20 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Bidulka, wobec tego trzymam kciuki za ślicznotkę i wygnanie tej wredoty






O mamuniu! Irygacje! Chyba umarłabym ze strachu - przecież to wszystko jest takie malutkie!

To zaciskam kciuki jeszcze mocniej - za biedną Rosieńkę i jej dzielną pielęgniarkę!







Kciuki za koteczke

Trzymajcie się dzielnie, też mocno zaciskam kciuki za szybki powrót Rosi do zdrowia

Zawsze bardzo przeżywam te kocie choróbska, właściwie Wafla, bo on taki delikatny i ciągle coś się dzieje.
Mnóstwo głasków i

Dziękujemy bardzo za silne wsparcie



Viv, nie mam wyjścia

Tobie Jolu śle pozytywne fluidy żebyś nam się tak psychicznie przy tym nie wykonczyła

Duuużo zdrówka życzę, w końcu się uda pokonać bakcyla, na pewno




Myślałam, że Rosi mnie znienawidzi za te zabiegi, a ona Serduszko Moje Kochane





dnia Czw 10:31, 21 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Bo mi sie wydaje ze zwierzeta rozumieja o wiele wiecej niz nam sie wydaje








Myślałam, że Rosi mnie znienawidzi za te zabiegi, a ona Serduszko Moje Kochane





Kochane Serduszko!



Rosieńka wyczuwa ile miłości i troski wkładasz w te nieprzyjemne zabiegi. Ucałuj ją od e-cioci!








Myślałam, że Rosi mnie znienawidzi za te zabiegi, a ona Serduszko Moje Kochane





Kochane Serduszko!



Rosieńka wyczuwa ile miłości i troski wkładasz w te nieprzyjemne zabiegi. Ucałuj ją od e-cioci!

Zrobiłam to z wielką przyjemnością


dnia Czw 20:19, 21 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Delikatne głaski dla kochanej i mądrej kici. Głowy do góry - wszystko, co złe przejdzie, zniknie! Za dużo nas szczerze Wam tego życzy, by mogło być inaczej




To fakt



Kurczę... Antybiotyk przedłużony na kolejne 7 dni i do irygacji mam używać octenisept




Myślałam, że już będzie lepiej

Antybiotyk dostaje doustnie? Po nim może wymiotować (tzn. koty czasem tak mają, że po antyb. wymiotują. Lepiej znoszą zastrzyki, ale wiadomo, że to jest mało przyjemne).
Nie jestem lekarzem, ale tak sobie myślę, że utrata apetytu i wymioty mogą być spowodowane antybiotykoterapią... Wiadomo mają pomóc, wyleczyć, ale swoje skutki uboczne też mają... A podajesz jej coś osłonowego na żołądek?


Ines, ja też tak myślałam, pierwsze dni na to wskazywały.
Smużko, tak dostaje doustnie i wet mówiła, że może po tym wymiotować. Przez pierwsze dwa dni podawania jadła słabiej, ale nie wymiotowała. Później apetyt wrócił do normy. Dopiero wczoraj pojawiły się te wymioty, czy chyba 8 doba leczenia. Jeśli tak będzie, pewnie dostanie zastrzyki. Dodatkowo, jeśli i po octenisepcie stosowanym miejscowo nie będzie poprawy, dostanie antybiotyk miejscowo.
Kasiu, dostaje osłonowo Pro-colin+ od piątej doby leczenia.
Przed chwilą zjadła kilka chrupek, mokrego w ogóle nie chciała (mimo, że jej ulubione), ale jadła tak dziwnie: gryzła chrupek i część wypluwała... Może ma gardło podrażnione tymi wczorajszymi wymiotami

A może to po octenisepcie


W jakiejś internetowej encyklopedii leków znalazłam w działaniach nieporządnych taki fragment:


Może akurat u Rosi to wystąpiło, wrażenia są nieprzyjemne i dlatego wylizuje

Na pewno jest nieprzyjemne, ona lizała i po Tantum Rosa, ale nie tak intensywnie. Częściowo dlatego, że po prostu jest mokro, trochę wycieram, ale wiadomo... Chodzi mi o to, że może lizanie octeniseptu spowodowało jakieś nieprzyjemne odczucia w pysiu/przełyku. Stosuje się go na rany pooperacyjne, więc nie powinno, ale ... od wczoraj zaczęłam tym płukać i od wczoraj takie objawy... Teraz nie będę jej ruszać, żeby nie zwymiotowała, ale później obejrzę jej pysio w środku.
Było tam też napisane, że przy stosowaniu doustnym gorzki smak utrzymuje się w ustach około godzinę. Może to ma jakiś związek z problemami? Tak gdybam tylko, chciałabym jakoś pomóc...

Ojejciu! Ja tu codziennie zerkam z nadzieją na dobre wieści, a biedna Rosieńka wciąż chorutka...

Ines - może to dobry trop. Przypominam sobie, że jak Maluchy kiedyś dostały gorzki odrobaczacz w płynie to całe się zapieniły i je naciągało na wymioty.
Trzymam kciuki żeby te wymioty Rosieńki były tylko reakcją na wylizanie płynu. Problemy z żołądeczkiem to ostatnia rzecz jaka jest Wam teraz potrzebna...




Wiem, Ines, i bardzo Ci dziękuję za to



Ines - może to dobry trop. Przypominam sobie, że jak Maluchy kiedyś dostały gorzki odrobaczacz w płynie to całe się zapieniły i je naciągało na wymioty.
Trzymam kciuki żeby te wymioty Rosieńki były tylko reakcją na wylizanie płynu. Problemy z żołądeczkiem to ostatnia rzecz jaka jest Wam teraz potrzebna...
Może rzeczywiście macie rację... Tabletki raczej nie są gorzkie, bo do tej pory nie było problemu, więc pewnie octenisept... Ale jeśli tak, to będzie problem, bo irygacje nim mamy na dłużej

Dziekuję Wam, kochane jesteście



dnia Pią 22:49, 22 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Jolu, jak dzisiaj? Czy chociaż odrobinę lepiej? Byłaś u lekarza?
Przykro mi, że nie ma poprawy. Nadal trzymam kciuki. Dużo uścisków dla Ciebie Jolu i Rosi oczywiście. Bidulka...
Ryczeć mi się chce





dnia Sob 22:57, 23 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz


Oj, tak mi przykro, ze maleńka nadal musi walczyć z tym świństwem.
A octenisept ma wstretny smak (kiedyś stosowałam na ranę gardła), więc moż wyjściem byłyby jakieś majtasy zakładane tak na godzinkę-dwie po irygacji, żeby ta największa część wyciekającego leku w nie wsiąkała ?
Kciuki za poprawę


Serce się kraje,






Przytulam Was obie bardzo mocno!



Dzisiaj wet rozcieńczyła go 1:1 wodą i tak nadal będzie. Majtasy są świetnym pomysłem, że też nie wpadłam na to (o ile z nich nie wyskoczy i nie będą jeszcze większym stresem dla niej). Wczoraj wieczorem dała się upilnować przed lizaniem, bawiłam się z nią i to odwróciło jej uwagę

Martwię się strasznie, czy jej nie przeziębiłam... Może tylko odsypia stresy

Joluś, chyba wszystko na dobrej drodze do wyleczenia. Metody może drastyczne (bo przecież to kicia i nie wytłumaczysz jej jak człowiekowi), ale skuteczniejsze. Nie zamartwiaj się na zapas - na pewno nie zmarzła! ma po prostu dosyć tych zabiegów wokół niej. Popatrz - nie wymiotuje, a to Cię tak bardzo wczoraj martwiło... Teraz już będzie tylko lepiej, zobaczysz

Cieszę się, że jest już chociaż troszkę lepiej. Mam nadzieję, że Rosi "tylko" odreagowuje wizytę i za jakiś czas wróci do normy.
Ja przepraszam, że się podczepiam, ale nie mam doświadczeń w tej kwestii, a informacje do których docieram są sprzeczne i bardzo się martwię.
Wiem, że czasem przy rui może pojawić się wydzielina z pochwy. Czy to jest naturalny objaw rujki, czy raczej należący do tych niepokojących? Tula właśnie zaczęła swoją trzecią rujkę, pierwszą wyraźną. Nie jest tragiczna, trochę tupania i wystawiania pupy, a przy tym ciche gruchanie. Ale zmartwiło mnie to, że dziś pojawiła się wydzielina. Początkowo wydawało mi się, że jest brunatna i się przeraziłam - ale to było zaraz po skorzystaniu z kuwety i chyba odchody jakoś ją zabarwiły, bo zaglądam Tuli co chwilę pod ogon i teraz wydzielina jest raczej bezbarwna. Będę dzwoniła jutro do weterynarza, ale do jutra jeszcze cała noc przede mną, pewnie ze zgryzoty nie przespana. Powiedzcie mi, czy słusznie rwę sobie włosy z głowy czy taka wydzielina przy rui to normalna sprawa?
Widzę, że to dla niej ogromny stres i wiem, Kasiu, że to konieczne, żeby ją wyleczyć. Ale serce boli. Dziękuję Ci., takie słowa były mi teraz potrzebne

Mój mąż nie umie pocieszać, on tylko wysłucha, jeden raz powie, żeby się martwić albo nie przesadzać o tyle od niego. Dobrze, że mam Was


Ale tak w ogóle to złoty człowiek z niego



Ja przepraszam, że się podczepiam, ale nie mam doświadczeń w tej kwestii, a informacje do których docieram są sprzeczne i bardzo się martwię.
Wiem, że czasem przy rui może pojawić się wydzielina z pochwy. Czy to jest naturalny objaw rujki, czy raczej należący do tych niepokojących? Tula właśnie zaczęła swoją trzecią rujkę, pierwszą wyraźną. Nie jest tragiczna, trochę tupania i wystawiania pupy, a przy tym ciche gruchanie. Ale zmartwiło mnie to, że dziś pojawiła się wydzielina. Początkowo wydawało mi się, że jest brunatna i się przeraziłam - ale to było zaraz po skorzystaniu z kuwety i chyba odchody jakoś ją zabarwiły, bo zaglądam Tuli co chwilę pod ogon i teraz wydzielina jest raczej bezbarwna. Będę dzwoniła jutro do weterynarza, ale do jutra jeszcze cała noc przede mną, pewnie ze zgryzoty nie przespana. Powiedzcie mi, czy słusznie rwę sobie włosy z głowy czy taka wydzielina przy rui to normalna sprawa?
Ines, od "mojej" hodowczyni wiem, że przy rui tak się zdarza. Rosi przy rui tez miała . Jeżeli jest biała, to z przekazanych mi informacji wynika, że jest ok. Problem zaczyna się, kiedy jest zabarwiona na żółto lub zielono - to raczej oznacza kłopoty w postaci bakterii.
Chyba jednak panikowałam... Rosi wstała, nawet pobawiła się wędka ze mną, do kuwety na razie nie chodziła, więc tu (mam nadzieję) ok. Nawet przed chwilą troszkę zjadła


Tak nawiasem mówiąc, to Michał ma rację, że panikara jestem, ale to cecha, której nie mam szans się pozbyć, a doświadczenia życiowe tylko ją potęgują.


Ines, musisz poważnie zacząć myśleć o kryciu kotki, bo to jest niezdrowe dla jej organizmu.


Tak nawiasem mówiąc, to Michał ma rację, że panikara jestem, .
Oj faceci tacy są, oni jakoś bardziej spokojnie podchodzą do wielu spraw i o wiele lepiej potrafią się zdystansować

To kciuki za zdrówko Rosieńki


Dejikos, w sprawie krycia jestem w stałym kontakcie z weterynarzem, specjalistą od rozrodu (specjalnie takiego wybrałam) i ciągle o tym myślę. Na ten moment jednak uważam, że kryjąc ją w tak młodym wieku zaszkodzę jej bardziej niż ruja.
Rosi - dzielna babka z Ciebie! Oczywiście z Ciebie Jolu też

Uważam, że nawet kosztem naszego spokoju lepiej popanikować, niż coś zaniedbać. W pełni Cię Jolu rozumiem. No to co? Idzie ku lepszemu

Na to wygląda

Ze świętowaniem wstrzymam się jeszcze, żeby nie zapeszyć

Poczekamy cierpliwie na świętowanie, a tymczasem kciuki nieustannie i mocno zaciśnięte!


















Tak nawiasem mówiąc, to Michał ma rację, że panikara jestem, ale to cecha, której nie mam szans się pozbyć, a doświadczenia życiowe tylko ją potęgują.
Jolu ja też jestem straszną panikarą, ale nie uważam, żeby to było złe, a na pewno nie bardzo złe. Przynajmniej wiem, że niczego ważnego nigdy nie przeoczę, bo na najmniejszą pierdołę reaguję jakby się świat miał zawalić - dzięki temu nigdy moje kicie nie ucierpią wskutek jakiegoś zaniedbania. Wczorajsza sytuacja jest tego przykładem, już mam głowę pełną informacji na temat wydzielin z pochwy. Niby wcześniej część tych informacji już miałam i nie powinnam panikować, przecież czytałam o tym wiele. Ale jak coś się dzieje to wolę być gotowa na wszystko, łącznie z najgorszym i dzięki temu nic mnie nigdy nie zaskoczy. Takie są zalety bycia panikarą

Trzymam mocno kciuki za zdrówko Rosi



Kciuki za koniec trosk i problemów z Rosi.



Tak jeszcze nieśmiało, ale chyba powoli możemy zacząć świętowanie




Dziękuję Wam bardzo za rady, wsparcie i dobre słowa





Cieszę się bardzo, że jest poprawa! Oby tak dalej!
No to ja tak nieśmiało HURRRRA


















Bardzo, bardzo się cieszymy i niech kotunia szybciutko nabiera sił i wraca do dobrej formy



Mnóstwo głasków



Oblewamy, hucznie!


Ogromne buziaki Wam wszystkim











Niestety u nas nie koniec kłopotów

Kuracja zakończona, a u Rosi pojawiło się plamienie/krwawienie na sromie. Sama nie wiem jak to nazwać, ale krwi jest na pewno zdecydowanie więcej nic kropelka, jest świeża, ale tez na pewno nie leci. Rosi nie liże się tam, więc nie chodzi o otarcia zewnętrzne. Oczywiście dzwoniłam do weta, ale naszej pani doktor nie ma aż do poniedziałku, była inna, której nie znam (jest nowa). Powiedziała, że tak może być po irygacjach (złuszczanie naskórka), ale żeby obserwować i jeśli do soboty nie nie przejdzie, przyjść z próbką moczu


Może rzeczywiście to po tych irygacjach... Bądźmy dobrej myśli!
Ines mnie ubiegła, chciałam napisać dokładnie to samo. Jolu będzie dobrze ,musi


Ja tu zaglądam sprawdzić czy można już kciuki puścić, bo dziś ostatnia tabletka, a tu jeszcze nie...

Przytulam Was obie z Rosieńką bardzo mocno!



Ja też miałam nadzieję, że to już koniec, rano byłam taka szczęśliwa, że to ostatnia tabletka

Tym razem nawet ja powiem - nie zamartwiaj się na zapas

Mizianki dla dziewczynki

I co tam u Rosieńki? Czekamy niecierpliwie na wieści i mamy nadzieję, że będą one dobre.

Boję się pisać, żeby nie zapeszyć...
W piątek rano miała jeszcze sporo krwi, ale takiej jakby "rozcieńczonej" (kolor). Od powrotu z pracy wczoraj nie pojawiła się już większa ilość. Przez cały czas widać tam tylko ociupinkę podbarwione na samym sromie. Jeszcze do obserwacji, ale jest poprawa i już tak nie panikuję.



Wygląda na to, że to rzeczywiście tylko podrażnienie zabiegami.
Kciuki wciąż zaciśnięte, tak profilaktycznie!







Buziaczki dla malutkiej, biednej kobietki!



Dzięki dziewczynki



dnia Sob 22:23, 02 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz